Wypadek przy pracy legnickiej policji?

Jest środek weekendu, sobotnie popołudnie, 12 września.

Około 17.11 na skrzyżowaniu ulicy Witelona z Wrocławską dochodzi do stłuczki (kolizji, zderzenia) dwóch osobowych aut. Na szczęście niegroźnej, bo uszkodzenia są małe, wycieków z aut nie ma, a przede wszystkim nikomu nic się nie stało. 

Druga część tej mało interesującej historii jest jednak dużo bardziej frapująca, gdyż uczestnicy zderzenia czekają na policję dwie godziny, aby przyjechała na miejsce stłuczki, gdzie powinna je zabezpieczyć, oznakować, sprawdzić stan trzeźwości uczestników itd. 

W tym czasie ucieka stamtąd prawdziwy sprawca wypadku, choć policję informują o tym jego uczestnicy – poszkodowani. Co więcej, choć poszkodowani informują, że sprawca mógł być pod wpływem alkoholu lub narkotyków, gdyż wskazywał na to sposób jego jazdy oraz zachowanie, a przede wszystkim ucieczka z miejsca zdarzenia nic nie wskazuje, aby był ścigany.  

Jeśli więc był nietrzeźwy to zdążył wytrzeźwieć.

A może w tym czasie zdążył też zrobić coś nieodpowiedniego w innym miejscu i innym ludziom?

Może po tak długim czasie nigdy już nie zostanie ujawniony? Kto wie?

Słowem obywatelowi rodzi się pytanie – po co łapać kogoś kto jest domniemanym przestępcom?, po co łapać kogoś w stosunku do kogo mamy uzasadnione podejrzenia, że jest sprawcą jakiegoś przestępstwa? (w tym wypadku drogowego)  

Point jest standardowa. Być może sprawę wyjaśni postępowanie sądowe.  

AK, Fot. Kurier Legnicki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *